W ogłoszeniu z używaną koparką motogodziny są zaraz po cenie i roczniku. To liczba, na której opiera się cała wycena maszyny, a jednocześnie najłatwiejsza do podmienienia pozycja w całym ogłoszeniu. Na polskich forach branżowych operatorzy opisują ten proceder od kilkunastu lat i wciąż wracają do niego nowe wątki.
Ile maszyna robi naprawdę
Punkt odniesienia jest prosty. Maszyna pracująca normalnie, u wykonawcy, który ma ciągłość zleceń, robi od 2000 do 2500 motogodzin rocznie. Przy intensywnej eksploatacji na dwie zmiany dochodzi do 3000. Wynajem krótkoterminowy i firmy sezonowe schodzą niżej, w okolice 1000 do 1500.
Z tego da się złożyć test, który zajmuje pięć sekund i nie wymaga oglądania maszyny.
| Wiek maszyny | Spodziewane mtg | Sygnał ostrzegawczy |
|---|---|---|
| 3 lata | 6000 do 7500 | poniżej 2500 |
| 5 lat | 10 000 do 12 500 | poniżej 4000 |
| 8 lat | 16 000 do 20 000 | poniżej 6000 |
| 10 lat | 20 000 do 25 000 | poniżej 8000 |
Niski przebieg sam w sobie nie jest dowodem oszustwa. Maszyna mogła stać u firmy, która kupiła ją na jeden kontrakt, a potem trzymała pod plandeką. Takie egzemplarze istnieją i bywają okazją. Chodzi o to, żeby sprzedający potrafił tę historię opowiedzieć i podeprzeć papierami, bo niski przebieg jest twierdzeniem, które wymaga dowodu, a nie punktem wyjścia do negocjacji ceny w górę.
Co ten licznik w ogóle liczy
Tu zaczyna się rzecz, o której mało kto myśli przy zakupie. Licznik motogodzin liczy czas pracy silnika, a nie czas pracy maszyny. Godzina to godzina niezależnie od tego, czy koparka wybierała grunt, czy stała na biegu jałowym z włączonym ogrzewaniem.
Skutek jest taki, że dwie maszyny z identycznym wskazaniem mogą mieć zupełnie różny stan. Ta, która pracowała na budowie liniowej z krótkimi przerwami, ma realnie przepracowane niemal wszystkie godziny z licznika. Ta, która stała pół zmiany na rozgrzewce przy załadunku, ma zużyte podzespoły w znacznie mniejszym stopniu, za to tyle samo na wyświetlaczu.
Licznik to nie miara zużycia, tylko miara czasu. Zużycie sworzni, tulei i układu jezdnego bierze się z pracy pod obciążeniem, a nie z pracy silnika. Dlatego stan techniczny zawsze wygrywa z liczbą na wyświetlaczu.
Gdzie szukać śladów
Cofnięcie elektronicznego licznika bywa kwestią kilkunastu minut w odpowiednim warsztacie. Wyświetlacz to jednak nie jedyne miejsce, w którym maszyna zapisuje swój wiek.
- Telematyka producenta. CAT ma VisionLink i Product Link, Komatsu system Komtrax, Volvo CareTrack, JCB LiveLink. Te systemy prowadzą własny rejestr godzin po stronie producenta i nie kasuje się ich razem z wyświetlaczem w kabinie. Poproszenie o raport telematyczny to najmocniejsze pojedyncze narzędzie, jakie ma kupujący.
- Sterowniki poza kabiną. Godziny bywają zapisywane w więcej niż jednym module. Rozjazd między wskazaniem na desce a odczytem z komputera silnika zamyka temat bez dyskusji.
- Historia serwisowa u autoryzowanego dealera. Każdy przegląd to wpis z przebiegiem i datą. Luka w tej historii jest równie wymowna jak wpis niezgodny z licznikiem.
- Zużycie w kabinie. Wytarty fotel, starte oznaczenia na joystickach, przetarta guma na pedałach i wydeptany próg wejściowy. Tego nie da się cofnąć razem z liczbą, a operator z doświadczeniem czyta to szybciej niż jakikolwiek raport.
- Stare ogłoszenia. Ta sama maszyna bywała wystawiana wcześniej. Numer seryjny i zdjęcia potrafią pokazać, ile miała na liczniku dwa lata temu.
Dlaczego piszemy o tym akurat my
Bo ten sam problem dotyczy opinii. Kiedy operator pisze, że maszyna jest dobra, jego zdanie waży zupełnie inaczej przy 300 przepracowanych godzinach niż przy 9000. Dlatego w formularzu opinii na porównywarce prosimy o staż i motogodziny osobno, w polach liczbowych, a przy opublikowanej opinii pokazujemy je z jednostkami.
To nie jest ozdobnik. To informacja, która pozwala czytelnikowi zdecydować, ile z danej opinii wziąć na poważnie.
Masz przepracowane swoje na jakiejś maszynie? Wybierz ją w porównywarce i napisz opinię. Podaj lata i motogodziny, bo to one dają Twojemu zdaniu ciężar wobec kogoś, kto dopiero wybiera sprzęt.
Dodaj opinię o swojej maszynie →